Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@

wtorek, 12 czerwca 2012

Kilka dobrych wieści...

Przez cały wczorajszy dzień nie mogłam się zebrać do tego posta, ale zdecydowałam, że w końcu powinnam... Bo miłych wiadomości uzbierało się w ostatnim czasie naprawdę sporo :-)

* Najmilszą jest wyróżnienie od Diany, które otrzymałam (a właściwie otrzymało moje drzewko) w zorganizowanym przez nią - w poszukiwaniu inspiracji ;-) - wyzwaniu Wena. Bardzo jestem ciekawa, co też stworzy swoimi rękami... To wyróżnienie jest dla mnie tym bardziej istotne, że Diana była pierwszą obserwatorką mojego bloga i w pewnym sensie przewodniczką po tym niesamowitym wirtualnym świecie rękodzieła. A może nie tylko wirtualnym... Ale o tym na razie cicho sza ... ;-)
  

* Od Martusi  dostałam natomiast... schemat ślicznych perminków, które strasznie spodobały mi się na jej blogu. Na ich widok powróciła mi ochota na dawno porzucone krzyżykowanie, więc będę miała co robić w wakacje :-) A może i moje dzieci się przyłączą? Młodszy poprosił wczoraj o naszykowanie ramki, bo prawie kończy haftowanie obrazka ze słodziutkim pieskiem. 

* Otrzymałam również od Luny kontakt do mojej pary w zorganizowanej przez nią "Wymiance pachnącej różami". Strasznie się ucieszyłam, że będziemy wymieniać się prezentami z Pauliną :-) Dziewczyna robi naprawdę przepiękne, gustowne ozdoby!

* Niecierpliwie wyglądam też listonosza, czekając na kilka przesyłek: dwie z wygranych candy, jedną w ramach zabawy "Podaj dalej" i jedną zakupioną od Ani w małym domku - nie mogłam się oprzeć jej ślicznej biżuterii...

*  A kolejny powód do radości? Upolowałam wczoraj kilka fantastycznych drobiazgów do dekoracji mojego małego królestwa :-) Między innymi słodki koszyczek na moje aktualnie robótki, dzięki któremu będę mogła mieć je zawsze pod ręką. Na dodatek wspaniale komponuje się kolorystycznie z moimi groszkowo-miętowo-pistacjowymi ścianami (próbowałam skorzystać z pomocnika kolorystycznego Świata Odcieni, ale to chyba nie jest żadna z prezentowanych tam czystych barw).


W związku z tym - jakże licznym :-) - wysypem miłych niespodzianek, sama też postanowiłam coś przygotować i myślę, że najdalej za kilka (no, może kilkanaście...) dni moja koncepcja nabierze kształtu :-).

PS. Nie myślcie, że nic nie tworzę, ale na razie - zgodnie z regułami wymianek - nie wolno mi jeszcze nic pokazać...

piątek, 8 czerwca 2012

Boże Ciało i sztuka układania kwiatów

Przy okazji wczorajszego święta odwiedziłam Spycimierz - maleńką wioskę niedaleko Uniejowa w województwie łódzkim (tuż przy oddanej właśnie - przynajmniej teoretycznie ;-) - autostradzie A2).

Mieszkańcy tej wsi, posiadającej bardzo długą i ciekawą historię, na święto Bożego Ciała układają przecudny kwietny dywan, po którym o godzinie 17-ej przechodzi uroczysta procesja.


Parafia Podwyższenia Krzyża Świętego w Spycimierzu obchodzi już 200-lecie tej przepięknej i bardzo pracochłonnej tradycji - barwna kompozycja pokrywająca kręte uliczki ma długość około 1,5 km!


Naprawdę było na co patrzeć i podziwiać. Niestety, zdjęcia nie oddają rzeczywistej kolorystyki tej cudownej mozaiki, bo słońce prażyło niemiłosiernie!

PS. Syn właśnie przypomniał mi, że na zdjęciach brakuje jeszcze jednego: pięknego zapachu!!! 

czwartek, 7 czerwca 2012

Kreatywne przedpołudnie

Zapisałam się wczoraj na "wymiankę pachnącą różami", tym razem u Luny. A dziś rano otrzymałam odpowiedź, że się zakwalifikowałam. Strasznie się cieszę, bo uwielbiam motyw róży! Daje duże pole do popisu, zarówno dla haftu, szydełkowania, jak również wielu innych technik. Dostałam takiego motywacyjnego kopniaka, że na świeżo musiałam wypróbować jeden z różanych pomysłów ;-)

Szyłam, szydełkowałam i... już dziś wieczorem moja różyczka trafi do rąk wspaniałej kobiety, która niesamowicie mnie inspiruje, dostarcza robótkowych zagranicznych czytadeł, dzieli się swoimi kulinarnymi sekretami (którym niestety rzadko jestem w stanie sprostać ;-) ), a na dodatek właśnie za kilka dni obchodzi urodziny :-)

 
Różyczka uszyta jest z pięknie błyszczącej organzy (szkoda, że na zdjęciu nie widać tego blasku...), osadzona na obszydełkowanym miedzianym drucie (skręcenie robótki wokół drutu miało imitować kolce...), z dorobionymi szydełkiem listkami i przylistkami wokół nasady płatków, aby ukryć łączenie robótki.

PS. Teraz trochę z innej beczki: może ktoś wie, czy da się przestawić na stałe  strefę czasową w blogerze? Strasznie mnie męczy ustawianie ręcznie godziny posta za każdym razem, a jak tego nie robię, podczas publikacji wychodzą bardzo dziwne rzeczy - szczególnie, gdy piszę coś rano, a bloger wciąż jest dobę do tyłu... Próbowałam zmienić lokalizację, ale to nie poskutkowało.

sobota, 2 czerwca 2012

Wyrosło kolejne drzewo ;-)

A właściwie drzewko - w porównaniu z poprzednimi. Ale celowo wybrałam nieco mniejszy format (obrazek ma 15x21 cm), żeby je zrobić zanim opuści mnie kapryśna wena ;-) Jako wzór wykorzystałam swój szkic sprzed... dobrych kilkunastu lat! 

Kończyłam wczoraj późnym wieczorem, z pokłutymi palcami i mroczkami w oczach od mieniącej się nici. Ale skończyłam! Co prawda haft nie jest jeszcze dobrze naciągnięty i oprawiony jak należy, ale musiałam się pochwalić :-)


Uff... Teraz mogę spokojnie zabrać się za kompletowanie wymiankowej paczki dla Tafcika, bo wczoraj wieczorem dowiedziałam się, że to właśnie ona - też całkiem "świeża" blogerka, podobnie jak ja ;-), jest moją parą w ludowej wymiance zorganizowanej przez AgKe.

Aha! Byłabym zapomniała: załapałam się na niespodziankę w candy u ArtAmbrozji. I znów moja cierpliwość zostaje wystawiona na próbę, bo kobieta szyje naprawdę przepiękne rzeczy, więc nie mogę się doczekać, co też mi przygotuje :-).

-(-@

środa, 30 maja 2012

Marzy mi się szydełkowa zazdroska...

Albo chociaż wykończona szydełkową koronką - i to już jest bardziej realne, bo do większych robótek jakoś ciężko mi się zebrać. Ale teraz mam dobry powód do uwolnienia wyobraźni, bowiem zakończył się pierwszy (ten najbrudniejszy i najbardziej uciążliwy) etap remontu mojego małego królestwa, czyli kuchni - nie żebym przepadała za gotowaniem, ale odkąd oddałam pokój synom urzęduję głownie przy kuchennym stole.

Mam już więc za sobą wymianę okna i parapetu (który na zdjęciu stanowi tło dla moich aniołkowych wariacji).

Teraz czeka mnie przebudowa ciągu kuchennego, a dokładniej przeniesienie części szafek pod okno (co dotąd ze względu na wysokość umieszczenia parapetu było niemożliwe).
A w końcu budowa sypialnej antresoli, pod którą znajdzie się miejsce na mój kącik do pracy - z komputerem, maszyną do szycia i wszystkimi niezbędnymi akcesoriami :-). 
Wszystko powoli... Ale mam nadzieję, że po tej całej rewolucji moja mała biało-zielona dziupla nabierze w końcu charakteru :-) 
A pierwszym elementem wystroju, który zdecydował o jej przyszłym charakterze był żyrandol udający starą lampę naftową, z podwójnym szkłem i okuciami w kolorze brązu... 

Oraz moje zbieractwo ;-)

Ale o tym kiedy indziej...

poniedziałek, 21 maja 2012

Nareszczie idzie lato

Taką mam przynajmniej nadzieję, bo chętnie pochowałabym głęboko do szafy wszystkie grube swetry. Na razie poupychałam w pudełkach ciepłe, wełniane czapki. Ale przedtem zrobiłam zdjęcia :-)

Oczywiście wszystkie czapki są szydełkowe, bo do drutów nigdy jakoś nie miałam przekonania. A prawdę mówiąc to nie tyle przekonania (uwielbiam np. grube, warkoczowe wzory...), co cierpliwości ;-)

   Niby czapeczka, niby kapelusik (można lekko wywinąć końce) w nasyconych kolorach:         

Wywijana czapeczka w kolorze ecru:

Melanżowa czapka z daszkiem, którą zrobiłam dla syna. Żeby jednak podczas prawdziwej zimy spełniała swoje zadanie będę musiała podszyć ją jakąś bawełną lub cienkim polarem, bo niestety trochę ją przewiewa.

 Ażurowa biała czapka balonowa (albo jak ktoś woli luźny beret...) z błyszczącą nitką. Na głowie wygląda nieco inaczej, ale niestety nie miałam pod ręką żadnej głowy, której mogłabym użyć jako modela ;-) Można ją nosić na różne sposoby - opadająco do tyłu, na bok, albo jak tylko ma się ochotę.



I na koniec... Moja ostatnia zimowa robótka, czyli naprawdę ciepły komplet: prosta oliwkowa czapka ozdobiona szydełkowym kwiatem ze szklanym koralikiem i fantazyjny szalik.



Jego pierwotny wzór znalazłam na: http://wzoryszydelkowe.blogspot.com, ale ze względu na grubość włóczki musiałam go nieco zmodyfikować. Dodatkowo tu i ówdzie dodałam frędzle.

 -(-@

piątek, 18 maja 2012

Aż mnie nosi!

Kilka dni temu zapisałam się na ludową wymiankę u Ag Ke i już mnie nosi, żeby zacząć coś robić. Mam tyle pomysłów, że chyba zacznę je zapisywać, żeby nie uleciały. W cukierkowych losowaniach (jak dotąd...) nie mam szczęścia, a tutaj na pewno Coś dostanę, więc też muszę się postarać, bo to moja pierwsza zabawa tego rodzaju.

Przejrzałam (na razie bardzo szybko i pobieżnie) blogi innych uczestniczek i widzę, że są wszechstronne! Od pewnego czasu marzy mi się jakiś sutaszowy, frywolitkowy albo decoupage'owy drobiazg, bo jak dotąd te techniki są poza moim zasięgiem. Czy się uda? Zobaczymy...

Na razie pozostało mi cierpliwie (niestety!) czekać... I pokazać mój kolejny szydełkowy drobiazg, czyli różany breloczek z resztek malinowej włóczki.

czwartek, 10 maja 2012

Szydełkowe kolczyki i naszyjnik

Miałam wczoraj dość stresujący dzień. Po południu musiałam się więc oderwać od wszystkiego i wyżyć kreatywnie. Wpadło mi w ręce szydełko, kordonek (moja ulubiona snehurka w biało-błękitnym odcieniu) i kilka kółeczek. Nie powiem z czego... Powiedzmy, że to moja wersja upcyclingu ;-) Najpierw powstały kolczyki, potem naszyjnik do kompletu. A na dokończenie czeka nieco bogatsza wersja w tej samej gamie kolorystycznej... Pokażę jak tylko będzie gotowa.

 















Komplecik zgłaszam na wyzwanie Szuflady: "Diamentowy połysk"


środa, 9 maja 2012

Wiosenne porzadki

W weekend zebrało mi się na porządki. Ale nie jakieś tam mycie, odkurzanie, czy układanie. Z tym poczekam do zakończenia remontu kuchni. Na razie czekamy na parapet, więc szparą pod oknem - oprócz świeżego powietrza - wlatuje też mnóstwo innych drobiazgów. I nic w tym dziwnego: przecież mam las za oknem...

 Wracając do porządków:

1. przegrzebałam swoje pudełeczka i kuferek z drobiazgami do robótek;
2. posegregowałam znajdujące się tam różności w torebeczki, słoiczki i pudełeczka (pedanteria podobno jest chorobą... tylko, jak ją leczyć? );
3. zrobiłam listę swoich prac do sfotografowania i wrzucenia na bloga (dosyć długą);
4. zrobiłam kolejną listę, tym razem robótek czekających na dokończenie (prawie tak samo długą...);
5. powstała jeszcze trzecia lista - dekoracji i drobiazgów gdzieś wyszperanych, czy podpatrzonych u znajomych (w charakterze inspiracji). 

    A nawiązując do punktu trzeciego: wazonik z obszydełkowanego słoiczka. Inspiracja pochodzi tym razem od kury domowej - link poniżej, ja jednak użyłam koronkowego wzoru i delikatnej, bawełnianej nitki... W kolejce czekają następne miniaturowe słoiczki.


inspiracja: http://www.kuradomowa.com/zrobtosama/szydelkowe_wazoniki_krok_po_kroku.html