Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domowe dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domowe dekoracje. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

Myloview - konkurs

Kilka tygodni temu otrzymałam od firmy Myloview zaproszenie do udziału w konkursie na projekt kolekcji zimowych fototapet. Mimo notorycznego deficytu czasowego i przeróżnych życiowych perypetii (o których więcej opowiem przy innej okazji), udało mi się wymyślić coś, co doskonale odzwierciedla moje wyobrażenia o zimie: płatki śniegu! Oczywiście szydełkowe :-)

Poniżej kolekcja wykonanych na szydełku śnieżynek, 
z których każda stanowi mój własny autorski projekt 
(i jak na razie istnieje w jednym, jedynym egzemplarzu):


 


 

 

 


 

 



 
 

 


-(-@

Wiem, wiem, że prawdziwe śnieżynki są sześcioramienne, ale te stanowią bardziej wariację na temat... Myślę, że wspaniale prezentowałyby się zarówno na jasnym, jak i na ciemnym tle. W najróżniejszych konfiguracjach, których obmyślanie zajęłoby mi pewnie kolejny miesiąc ;-) Poniżej kilka próbek:

 


 





Tymczasem nawet zdjęcia robiłam w biegu, nocą przy sztucznym świetle,
więc jakość jaka jest, każdy widzi...

-(-@

Mimo wszystko, trzymajcie kciuki!
Pozdrawiam :-)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Różane potpourri

Płaski szklany słoiczek, delikatna szyfonowa wstążka oraz garść zasuszonych kwiatów, i już można cieszyć się własnoręcznie wykonaną dekoracją ;-) Kompozycja jest warstwowa: na dnie ułożyłam płatki czerwonych róż, a na wierzchu całe pączki różowych... Mimo upływu miesiąca wciąż pięknie mi pachną, kiedy siadam przy biurku...


Na zakończenie roku przedszkolnego dostałam tyle pięknie pachnących różyczek, że aż żal było się z nimi rozstawać... Tym bardziej, że panujący upał nie wszystkim dał się w wazonie rozwinąć, wdzięcznie zasuszając je jeszcze w pączkach.


Ponieważ na suchy bukiet tej wielkości trudno byłoby mi znaleźć odpowiednie miejsce, a wyrzucać go też było szkoda, kwiaty oberwałam, dosuszyłam i.. teraz mam pachnącą pamiątkę po moich małych łobuziakach ;-)


Choć najcenniejszymi i najbardziej wzruszającymi pamiątkami zawsze będą dla mnie te wykonane własnoręcznie przez przedszkolaków - jak np. mój portret, który dostałam od pewnej uroczej trzylatki... Patrząc na fryzurę zauważam nawet pewne podobieństwo ;-)

-(-@

niedziela, 16 marca 2014

Szydełkowy koszyczek z pokrywką

Wczoraj moje Kochanie zniknęło na pół dnia w piwnicy, gdzie tworzyło drabinę na wymiar do naszej antresoli, a ja w tym czasie dokończyłam dzierganie zaczętego dzień wcześniej koszyczka-pomocnika z pokrywką. Będzie mi służył do pilnowania kłębuszka wełny lub kordonka, które mają zwyczaj uciekać podczas roboty... 


Ale także do przechowywania zaczętej robótki - w końcu na nic wielkiego w najbliższym czasie raczej się nie porwę ;-)


-(-@

sobota, 7 grudnia 2013

DIY - Dzwoneczek na choinkę

Oj, długo mnie nie było. I prawdę mówiąc nie potrafię przewidzieć, kiedy wrócę na dobre - internet w moim mieszkaniu wciąż nie działa, a biegając przez kilka tygodni pomiędzy pracą a przychodnią rehabilitacyjną o skorzystaniu z internetu - np. w bibliotece mogłam jedynie pomarzyć... 

Na ten weekend (a dokładniej mówiąc pół weekendu) wyjechałam do rodziny, gdzie na szczęście internet działa normalnie, więc korzystając z okazji przejrzałam pocztę, poszperałam trochę w poszukiwaniu pomocy naukowych na najbliższy tydzień zajęć w przedszkolu, a teraz wrzucam szybkiego choinkowego posta :-) Wyjdę na kompletnego lenia, bo przez pół dnia siedzę przy monitorze, ale trudno...

Mam za sobą (choć nie wiem, czy jest to jeszcze realne do nadrobienia na blogu...) prawie cały miesiąc zajęć plastyczno-technicznych w przedszkolu, podczas których przygotowywaliśmy ozdoby choinkowe. Świąteczne drzewko już u nas stoi i jest się czym pochwalić, bo nie ma na nim ani jednej gotowej bombki! Wszystkie zabawki zostały wykonane przez nasze przedszkolaki, które na zakończenie ubierania drzewka stwierdziły, że gdy ozdoby wykonuje się samemu, choinka jest jeszcze piękniejsza. Będą z nich ludzie ;-))

A teraz pokażę Wam jeden z moich pomysłów na Bożonarodzeniową dekorację
- dzwoneczki z tekturowego opakowania po jajkach,
do wykonania wspólnie z pociechami :-)


Wycinamy środkowe części z opakowania po jajkach - prosto, lub tak jak w naszym przypadku zaokrąglając dolne krawędzie - wyglądają bardziej ozdobnie.


Malujemy biała farbą i dekorujemy brokatem według własnej inwencji.


Z tekturki wycinamy kwadrat - około 2x2 cm, w którym robimy dziurkaczem dwa otwory.


Następnie przewlekamy przez nie ozdobną wstążeczkę z tkaniny - to będzie zawieszka do naszego dzwoneczka. Wiem, że można by ją było zwyczajnie przykleić, ale chodziło o to, aby jak najwięcej pracy mogły włożyć w ozdobę same dzieciaki :-)


Końce wstążki zawiązujemy na supełek ( tymczasowo, aby dzieciom łatwiej było przeciągnąć je przez otwór w szczycie dzwoneczka) i ciągniemy, aż poczujemy opór.


Odwiązujemy supeł na końcach wstążki, a za to zawiązujemy inny - tym razem w otworze dzwoneczka. 


Ucinamy kawałek (około 10 cm) ozdobnej, dość sztywnej wstążki...


...którą marszczymy i kolejnym supełkiem (dla pewności nawet dwoma) mocujemy do dzwoneczka. 


Zawiązujemy końce wstążki, tworząc ucho do zawieszenia dzwoneczka i nasza ozdoba gotowa!


Życzę miłego dekorowania choinki - wspólnie z dziećmi :-))

-(-@

PS. W złote wstążeczki, kolorowe kartki o przeróżnych barwach i fakturze oraz mnóstwo innych przydasi do świątecznych dekoracji wyposażyła nas kreatywna babcia jednego z przedszkolaków :-)  Do Bożego Narodzenia jeszcze kilka tygodni, więc mam już kilka kolejnych pomysłów na ich wykorzystanie ;-)

poniedziałek, 26 listopada 2012

Zaległy finał kociej wymianki

Jakiś czas temu (dokładniej mówiąc latem...) zgłosiłam się do udziału w "Kociej wymiance" organizowanej przez Anię z bloga "I wyszło szydło z worka". Zaraz po losowaniu wymiankowych par, które miało miejsce w połowie lipca, okazało się, że moja partnerka w zabawie wyjechała na niespodziewany urlop i nie uda jej się wrócić przed ustalonym terminem zakończenia zabawy, a poza domem raczej trudno zebrać się do tworzenia wymiankowych upominków. Umówiłyśmy się więc z AgKe, że przesyłkę dla mnie przygotuje na spokojnie już po powrocie...

Ja tymczasem wysłałam mojej parze następujący zestawik, którego motywem przewodnim stała się zieleń kocich oczu - tak jakoś w pierwszym momencie mi się skojarzyło :-)


Najpierw powstało kocie etui na komórkę - inspiracją był śliczny żółto-zielony guziczek (do tematu guziczków niedługo pewnie jeszcze wrócę, bo ostatnio udało mi się przygarnąć całkiem spory ich zapas i to dawnej, porządnej produkcji, nie to co współczesna chińszczyzna...). Taki niestety trafił mi się tylko jeden, więc kociak drugie oko figlarnie przymrużył :-)


Z tej samej włóczki, niejako siłą rozpędu ;-) powstał komplet kuchennych podkładek obrobionych zielonym łańcuszkiem - duża pod gorący dzbanek i sześć mniejszych pod kubeczki...


A na koniec biżutki: kolczyki w kolorze kocich oczu i szydełkowo-koralikowa kocia zawieszka.
 

-(-@

Wiem, że przesyłka dotarła i spodobała się, bowiem maila zwrotnego otrzymałam bardzo szybko... Czego niestety nie mogę powiedzieć o wyczekiwanej przeze mnie wymiankowej paczuszce... AgKe zwodziła mnie do końca wakacji, ale mojego wrześniowego maila oraz październikowy komentarz na jej blogu zupełnie już zignorowała. Zrobiło mi się z tego powodu bardzo przykro. Ale ponieważ głęboko wierzę w ludzi, wciąż miałam nadzieję, że moja para wywiąże się z obietnicy...

Niestety, próby nawiązania kontaktu z AgKe przez organizatorkę wymianki, czyli Anię Jurę, również nie przyniosły rezultatu. Ania zamieściła w jednym ze swoich postów stosowną wzmiankę na ten temat, więc ja również postanowiłam opublikować wymiankowego posta, który czekał już tyle miesięcy...

-(-@  

środa, 15 sierpnia 2012

Finał wymianki kuchennej :-)

Nadszedł w końcu dzień, kiedy mogę ujawnić, nad czym jeszcze ostatnio pracowałam :-) Kiedy Bożenka z anielskich sekretów ogłosiła kuchenną wymiankę, nie mogłam odmówić sobie wzięcia w niej udziału. A gdy jeszcze okazało się, jakie szczęście miałam podczas losowania wymiankowych par, po prostu nie posiadałam się z radości i... ciekawości co też dostanę! Jedno było pewne: będzie to coś z tak ukochanego i podziwianego przeze mnie decoupagu, gdyż moja para, którą była Brydzia, w tym właśnie się specjalizuje. Zobaczcie jakie śliczności dla mnie przygotowała (cieszę nimi oczy już od kilku dni :-)) )!


 Zestaw kuchenny, czyli słoiczek oraz butelka ozdobiona motywami oliwek...

...prześliczne różane pudełeczko w odcienich złota...
 
...mnóstwo decoupagowych i hafcikowych przydasi (m.in. cieniowane mulinki, które uwielbiam!)
 
...oraz coś dla ciała ;-) w tym świeżo suszona mięta z własnego ogródka!

Ja natomiast przygotowałam dla Brydzi szydełkowo-szyciowy zestaw w morelowych barwach ...


W skład paczuszki weszły dwa woreczki z kuchennymi motywami wykonanymi transferem...

...dwa kolejne ozdobione szydełkową aplikacją...

... komplecik opasek na serwetki...

...szydełkowa koperta, która może służyć jako torebeczka lub etui...

...oraz trochę słodkości i przydasiów...

Chciałam jeszcze raz (teraz już oficjalnie) bardzo gorąco podziękować Brydzi, za te śliczności, dzięki którym moja kuchnia zaczyna nabierać coraz bardziej swojskiego charakteru :-)) I oczywiście Bożence za fantastyczny pomysł wymianki! A co najważniejsze wiem, że obie z moją parą jesteśmy naprawdę zadowolone z udziału w tej zabawie, co niesamowicie mnie cieszy :-))
-(-@