Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@

sobota, 11 sierpnia 2012

Moja pierwsza kuchenna deseczka :-)

Wczorajszy wieczór był baaaardzo długi ;-) I baaardzo wyczerpujący - dodam, że również fizycznie ;-), gdyż biegając co i raz....

....od kuchni, gdzie na skrawku wolnego blatu pomiędzy chlebakiem - nieszczęsnym wyrzutem sumienia czekającym na swoją kolej a kamiennym garem ogórków małosolnych (produkcji mojego kochanego mężczyzny, bo moje przetwory tego typu nie wiedzieć czemu zawsze wybuchają...), powstawał mój pierwszy "poważny" decoupage...
...poprzez łazienkę, w której próbowałam - z różnym skutkiem - doszorować upaćkane kolejnymi stosowanymi specyfikami ręce...
...do pokoju, w którym zajmując tymczasowo (czytaj: od miesiąca...) biurko starszego syna, mailowałam ze zdecydowanie bardziej doświadczonymi decoupażystkami, radząc się w sprawach technicznych...

...powołałam do życia moją pierwszą kuchenną deseczkę, postarzoną szarościami i fioletami. Wygląda trochę tak, jakby ktoś ją poplamił sokiem jagodowym ;-) Nie wiem, jak Wam, ale mi się podoba. I jestem z niej strasznie dumna, bo udało mi się w niej połączyć dwie techniki, których bardzo chciałam się nauczyć: decoupage i transfer!


Kolejne mniejsze i większe decoupage, nad którymi pracowałam wczoraj (oraz dzisiaj od samego rana...) wymagają jeszcze sporo pracy, więc prezentację zdecydowanie zostawię na później :-)
-(-@

19 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tylko strasznie umorusana... hi,hi ;-)

      Usuń
  2. I super wyszło.Dobrze,że nie widziałaś mojej pierwszej pracy dopiero byś się uśmiała.Dumna z niej byłam,że hej!Do dzisiaj mam ją schowaną,ale głęboko.hihi..A tych transferów to strasznie Ci zazdroszczę.Mi nie wychodzą i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja strasznie się bałam postarzania... Ale trzeba było spróbować :-) Chociaż tak w ogóle to jestem chyba raczej za czystym decoupagem z wyraźnymi konturami itd. No i mam ochotę na jakiś fajny kolaż ;-))
      I popróbuj jeszcze z tym transferem. Musi wyjść i już!

      Usuń
  3. Bardzo fajna deska i nie widać żadnego umorusania, bo wszystko wygląda jakby było zamierzone i bardzo fajnych kolorów użyłaś stonowanych. Super życzę kolejnych takich prac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Pochwała z Twoich ust to dla mnie naprawdę coś! A co do kolejnych prac, to mam już kilka pomysłów i... mnóstwo powierzchni do ozdabiania ;-))

      Usuń
  4. Z deseczki możesz być naprawdę dumna!
    Pierwszy raz spotykam się z połączeniem decoupage'u i transferu - świetny pomysł, a efekt znakomity! :)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam takie połączenia i bardzo mi się podobały, z tym że transfer był tam zwykle dodatkiem, a u mnie stał się punktem centralnym...

      Usuń
  5. Wcale nie widać,że pierwsza:)Super wyszła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :-) Za odwiedziny również :-)

      Usuń
  6. Bardzo mi się podoba.Nigdy bym nie pomyślała,że to Twoja pierwsza praca w tej technice.I masz naprawdę powody do tego aby Być bardzo ,ale to bardzo dumna.
    Gratuluję i pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :-) Tylko niestety decu tak mnie wciągnął, że inne robótki w kąt poszły...

      Usuń
  7. no to gratuluje deseczka jest olśniewająca pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wciąż nie mogę się napatrzeć na Twoje... Malowane...
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Mam skąd czerpać inspiracje ;-)

      Usuń
  9. No, super Ci wyszła. Ja też mam ochotę spróbować, decu, ale jakos nie mogę się za to zabrać ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Żebyś wiedziała, ile ja się zbierałam!!! Najpierw kupiłam serwetki, po kilku tygodniach zjeździłam pół miasta w poszukiwaniu odpowiedniego odcienia farby, którą od razu wypróbowałam :-) A potem tak przygotowane drewienka musiały znów odleżeć swoje ;-)) Ale w końcu coś się wykluło!! I okazało się, że to nie takie straszne, jak myślałam :-) Spróbuj - tylko uprzedzam, że to wciąga ;-)

      Usuń
  10. Deseczka wyszła Ci prześliczna:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Wasze komentarze :-)