Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uwalniamy tkaniny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uwalniamy tkaniny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2013

Tym razem to nie ja...

...ale mój starszy syn jest wykonawcą prezentowanego rękodzieła - maskotki szytej podczas zajęć technicznych w gimnazjum, zgodnie z obowiązującym programem tego przedmiotu, który tak na marginesie bardzo mi się podoba - przynajmniej chłopcy (oraz oczywiście dziewczynki) będą potrafili zacerować rozdarte spodnie i przyszyć guzik do koszuli ;-)

Mój wkład ograniczył się jedynie do:
  • pomocy w narysowaniu formy pod wykrój (dzięki czemu miś - jako jeden z nielicznych w klasie - jest prawdziwą maskotką, a nie lalką voodoo...)
  • pokazania, na czym polega haft łańcuszkowy, którym wyszyta jest buźka maskotki (z krzyżykowym swego czasu sobie radził, więc tym razem też nie było problemów)
  • znalezienia tkaniny (chciałam, aby miś był "misiowaty", więc wybrałam gruby plusz, ale nie pomyślałam o stronie praktycznej, czyli trudności w jego zszywaniu - na szczęście moje dziecko jest baaaardzo cierpliwe...)
A oto efekt:

środa, 29 sierpnia 2012

Kombinowane poszewki na jaśki

Tkanina w duże różane wzory była kiedyś damską bluzeczką, niebieska - męską koszulą, zielona z wytłaczanymi kwiatami to resztki od zasłon z pokoju, a pasek płótna w kratkę pozostał od kuchennych serwetek, które kiedyś uszyła moja mama. Reszta to po prostu ścinki, które dawno temu dostałam od cioci i... czekały na swoje lepsze czasy... Aha: żółty kawałek tkaniny był na tyle duży, że swego czasu uszyłam sobie z niego prostą spódniczkę i w kilka godzin później poszłam w niej na wesele :-))

Kolorystycznie chyba nieźle się wszystko dopasowało i w rezultacie powstały poszewki na jaśki.



 Druga strona nieco mniej bogata kolorystycznie...



Nie jest to prawdziwy patchwork... Skrawki materiału są tylko najzwyczajniej w świecie pozszywane, brzegi obrzucone, a na koniec wszystko przestebnowane po wierzchu, żeby się nie wichrowało na łączeniach, bo niektóre ze ścinków mają dodatek stretchu...

 Na "podniebne" łóżko w mojej biało-zielono-niebieskiej kuchni będą jak znalazł :-))
 
-(-@

czwartek, 2 sierpnia 2012

Mój pierwszy udany transfer :-))

Jakiś czas temu na blogu Motylka zachwycałam się drobiazgami ozdobionymi transferem i napisałam jej kilka pochwalnych komentarzy. Niedługo później Motylek odnalazła mojego bloga i odesłała mnie do kursiku w Atelier Penelopy, która zdradziła sekret, przy pomocy jakich specyfików robi się takie cuda. Oczy mi się zaświeciły, specyfik kupiłam, spróbowałam i... klops :-(. Albo prawie nic nie było widać, albo wszystko się rozmazywało. Zniechęciłam się i rzuciłam transfer w kąt na wiele tygodni... Potem zaczęłam się zastanawiać, w czym może leżeć problem. W końcu spróbowałam wydruku z innej laserówki i... jest!!!


Jako tło posłużyła moja nowa kuchenna podłoga, którą ułożyliśmy w ostatni weekend :-)


Nadruki w przybliżeniu... Jeżeli o mnie chodzi, to tym razem w końcu jestem zadowolona :-))

 

Nadruki ozdobiły kuchenne ściereczki, które uszyłam wczoraj ze zgromadzonych zapasów bawełnianej tkaniny. Najprostsza rzecz na świcie, ale - jakby nie było - uszyta, więc myślę, że do akcji uwalniamy tkaniny chyba się nada ;-)?

PS. Jak już odkopałam maszynę, to na skrócenie doczekały się jedne spodnie, a na podszycie oberwanej kieszeni - drugie. I na razie maszyny nie chowam... Może jeszcze coś się urodzi ;-) Tym bardziej, że dziś dokopałam się do zalegających na strychu pokładów tkanin. Pozdrawiam wszystkie szyjące :-))
-(-@ 

Aha, grafiki pochodzą z jednego z blogów, które mam na pasku bocznym w dziale "retro, vintage, grafika". Tylko z którego? Zabijcie mnie, ale nie pamiętam ;-) Ale można tam znaleźć więcej takich cudeniek...

środa, 1 sierpnia 2012

Uwalniamy tkaniny

Na jednym z blogów o wdzięcznej nazwie zapomniana pracownia, natrafiłam niedawno na fantastyczną akcję pod hasłem: "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy". Myślę, że większość szyjących zna problem (nałóg!), który zainspirował Lil - pomysłodawczynię akcji. Na ile się orientuję, projekt nie ma jakiegoś ograniczenia czasowego... Wygląda na to, że w każdej chwili można dołączyć :-)


Nie wiem, jak Wy, ale ja widzę w tym same plusy - więcej nowych ubrań, czy innych uszytych drobiazgów, więcej miejsca w szafie [regale, kufrze, pawlaczu, czy innym miejscu, w którym mniejsze i większe kawałki tkanin miesiącami, czy nawet latami (!) bezczynnie nam zalegają...] no i oczywiście mobilizacja do działania, bo jednak jak się człowiek zadeklaruje, to raczej zrobi coś w tym kierunku, żeby się wywiązać ;-)

Ja właśnie kombinuję, choć na razie nie bardzo wychodzi...
Ale jak tylko coś się wykluje - pokażę :-)