...ale mój starszy syn jest wykonawcą prezentowanego rękodzieła - maskotki szytej podczas zajęć technicznych w gimnazjum, zgodnie z obowiązującym programem tego przedmiotu, który tak na marginesie bardzo mi się podoba - przynajmniej chłopcy (oraz oczywiście dziewczynki) będą potrafili zacerować rozdarte spodnie i przyszyć guzik do koszuli ;-)
Mój wkład ograniczył się jedynie do:
- pomocy w narysowaniu formy pod wykrój (dzięki czemu miś - jako jeden z nielicznych w klasie - jest prawdziwą maskotką, a nie lalką voodoo...)
- pokazania, na czym polega haft łańcuszkowy, którym wyszyta jest buźka maskotki (z krzyżykowym swego czasu sobie radził, więc tym razem też nie było problemów)
- znalezienia tkaniny (chciałam, aby miś był "misiowaty", więc wybrałam gruby plusz, ale nie pomyślałam o stronie praktycznej, czyli trudności w jego zszywaniu - na szczęście moje dziecko jest baaaardzo cierpliwe...)
q.jpg)






