Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@

piątek, 25 marca 2016

Kartki wielkanocne

Dziś tylko zdjęcia... 

Czeka mnie bowiem jeszcze trochę przedświątecznych przygotowań. A najpierw - cały dzień w pracy... Choć taka praca to przyjemność :-)) Ostatnio dla przyjaciół i dobroczyńców przedszkola przygotowywałyśmy kartki wielkanocne. 

Moje wyglądały tak:


Brakuje im tylko karteczek z napisem "Wesołych Świąt", które wydrukowałam następnego dnia po zrobieniu zdjęć.


  Zaraz potem powędrowały do miejsc swojego przeznaczenia, tj. urzędów i okolicznych szkół.


Ostatnią kartkę zrobiłam jeszcze w innej wersji kolorystycznej, z wesołą kokardą w groszki, ale niestety nie zdążyłam jej sfotografować...


Jajka są w tym przypadku recyklingowe - wycięte z pudełek po chusteczkach higienicznych, a nawet opakowań po lekach ;-).

Pozdrawiam serdecznie

-(-@

sobota, 19 marca 2016

W marcu jak w garncu

Dziś trochę przedszkolnych tematów...

Na początek przygotowania do nadchodzących Świąt, czyli ażurowe jajka w rozmiarze XXL:


Tytułowy garniec pogodowy:


I kolejna odsłona mojego miasteczka, które ostatnio trochę się rozrosło :-)


Spróbuję w wolnej chwili zebrać je w jednym poście... 
Ma coraz więcej wesołych uliczek, kilka zamków, a nawet ogród z altanką! 

Pozdrawiam cieplutko!

-(-@

czwartek, 11 lutego 2016

Papieskimi ścieżkami po Gorcach

Przedreptana (w pojedynkę!) trasa: 
dzień pierwszy: Chabówka - Rabka Zaryte - Luboń Wielki - Olszówka - Stare Wierchy
dzień drugi:  Stare Wierchy -Turbacz - Jaworzyna Kamienicka - Gorc - Ochotnica Dolna
dzień trzeci: Ochotnica Dolna - Lubań - Ochotnica Dolna (spacerek...). 





























-(-@

czwartek, 4 lutego 2016

Karteczka na zimowe święta

Dziś trochę spóźniona - a właściwie zawieruszona - karteczka bożonarodzeniowa.
(pomysł na postacie origami zaczerpnęłam z sieci - niestety nie pamiętam skąd, 
zmodyfikowałam po swojemu i dodałam zarys szopki z prasowanego sizalu)


Pozdrawiam serdecznie!
-(-@

środa, 27 stycznia 2016

Spełnianie marzeń

Od kilku lat marzył nam się nietypowy sylwester. Co prawda zdarzało nam się w okresie świąteczno-noworocznym wędrować po górach, nigdy jednak nie mieliśmy okazji przywitać Nowego Roku na szczycie. Tym razem nie daliśmy za wygraną! gdy tylko okazało się, że Sylwester mam wolny od pracy, wpakowaliśmy się w samochód i pognaliśmy pod Babią Górę :-) 

Miny nieco nam zrzedły, gdy ujrzeliśmy parkingi pod przełęczą Krowiarki zastawione samochodami. Wyobraziliśmy sobie tłumy na czerwonym szlaku i... postanowiliśmy nadrobić kilometrów, aby objechać królową Beskidów, licząc na spokojniejsze podejście od drugiej strony. Po drodze podziwialiśmy panoramę Tatr w blasku zachodzącego słońca... Zdjęć na podejściu i na szczycie samej Babiej nie robiliśmy - i tak nie oddałyby uroku tych nocnych widoków.

 

I absolutnie tego nie żałowaliśmy! Zwłaszcza, gdy minęliśmy linię drzew i wychodząc pomiędzy kosodrzewiny, niedaleko ruin starego schroniska zniszczonego przed laty przez lawinę, obejrzeliśmy się za siebie. Siarczysty mróz sprawił, że idealnie przejrzyste powietrze jakby migotało od świateł orawskich wsi i miasteczek. Mimo nocnej pory można było dostrzec łunę od Zakopanego i ciemny zarys Tatr...

Na szczyt dotarliśmy około 20:30, co oznaczało, że mimo nocnej pory, podziwiania widoków i wspinania się po niebezpiecznie stromym płacie śniegu nad ruinami, pokonaliśmy dystans prawie w szlakowym tempie. Było cicho i prawie pusto - nie licząc kilku osób pod ścianką. Babia sprawiła nam jeszcze jedną miłą niespodziankę: pogoda była prawie bezwietrzna, co pozwoliło nam spędzić na szczycie jakieś cztery godziny - śmiałam się, że to nasz swoisty rekord, bo zwykle bardzo szybko nas przeganiała. 

Zanim zebrały się tłumy - przechodzące nasze wszelkie oczekiwania - udało mi się nawet zdrzemnąć pod kamiennym murkiem w kokonie ze śpiwora i folii NRC. O północy mogliśmy podziwiać z góry fajerwerki - te w Polsce i te na Słowacji :-)) To tak, jakbyśmy spędzali Sylwestra jednocześnie w Szczyrku, Jabłonce, Lipnicy, Zawoi, a nawet Słowackim Raju! Niesamowite wrażenia...


Muszę przyznać, że oglądanie sztucznych ogni z takiej wysokości, bez huku wystrzałów, miało w sobie coś z magii... Dopóki nie zaczęli strzelać i świętować zebrani na szczycie. Liczyliśmy na - może nie całkiem bezludne - ale bądź co bądź raczej spokojne celebrowanie Nowego Roku w takim miejscu. Tymczasem wyglądało na to, że zapowiada się szalona impreza, więc z opadającymi ze zmęczenia powiekami poczłapaliśmy na dół do samochodu.   


Zostaliśmy w Beskidach jeszcze dwa dni. Kolejnego - po tym jak na spokojnie, bez budzików, otworzyliśmy oczy, pojechaliśmy zdobyć Pilsko, po czym zawitaliśmy na nocleg na zbocza góry Żar, zatrzymując się na parkingu oznaczonym tabliczką "TU JEST TO MIEJSCE" (dla niewtajemniczonych: miejsce, w którym grawitacja działa w drugą stronę i np. położona na asfalcie butelka zamiast w dół, zaczyna wtaczać się pod górę). 

 

Ponieważ nie mieliśmy mapy tej okolicy, a co za tym idzie wyrysu szlaków prowadzących na szczyt, postanowiliśmy kierować się instynktem, czyli... brnąć ostro pod górę korytem jakiegoś wyschniętego strumyka. Po drodze natura znów dała pokaz swoich niesamowitych mocy!


Dotychczas wierzyłam, że aby powstała tęcza, potrzebne jest słońce i deszcz, a tymczasem ujrzeliśmy tęczę przy trzaskającym mrozie i drobniuteńkim, padającym w dolinie śniegu!!! Najpierw zauważyliśmy jeden pionowy kawałek... A po chwili podziwialiśmy ją w całej okazałości!


Mieliśmy jeszcze pół dnia na wędrowanie przed powrotem, więc podjechaliśmy do zapory i elektrowni Porąbka, a stamtąd  wdrapaliśmy się na niewielką pobliską górkę pod nazwą Hrobacza Łąka, gdzie znajduje się wielki metalowy krzyż, stanowiący zwieńczenie Szlaku Papieskiego.


Zeszliśmy akurat na zachód słońca, czując w palcach rąk i nóg nasilający się mróz...


A wracając do tytułu posta... Dlaczego spełnianie marzeń? Dlatego, że to była moja pierwsza górska wyprawa od ponad roku... Dlatego, że gdy przez kilka pierwszych miesięcy choroby nie mogłam siedzieć, leżeć, ani wykonać żadnego gwałtownego ruchu zwijając się z bólu, marzyłam o tym, abym mogła znów zdobywać szczyty! I udało się :-)))

-(-@

sobota, 23 stycznia 2016

Recykling pojedynczego kolczyka

Zdaję sobie sprawę, że ostatnio mogłam Was zanudzić przedszkolnymi postami. Ale nie oznacza to, że porzuciłam rękodzieło ;-) Na pewno nie mam czasu na wielkie przedsięwzięcia, ale czasami wpada w ręce coś (kawałek drucika, piękna nitka, itp.), czym trzeba się zająć natychmiast. 

Tak było w tym przypadku: po prostu trzeba było coś zrobić z tak pięknym owalem ;-) A najlepiej oczywiście obszydełkować... No i wyszedł wisior o nieco gotyckim klimacie!

 

Miał to być jeden z kolejnych projektów na ubiegłoroczne wyzwanie Yadis... Niestety, życie jak zwykle bywa nieprzewidywalne... Co gorsze, potrafi zasypać człowieka tyloma sprawami opatrzonymi etykietką "na wczoraj", "priorytet", "alarm" (albo kilkoma z nich jednocześnie), że czas wolny przestaje istnieć...

Jakby tego było mało - już nie pierwszy raz w naszym przypadku - na przełomie starego i nowego roku zanikł nam internet, przy czym operator od ponad dwóch miesięcy upiera się, że cały czas działa!!! W tej chwili - napinając do granic wytrzymałości swoją cierpliwość - korzystam z mobilnego Aero2.

A tak wyglądał przypadkowo znaleziony przez moją mamę kolczyk, który mnie zainspirował:

 
Pozdrowienia dla wszystkich odwiedzających :-)

 -(-@

czwartek, 21 stycznia 2016

Dzień Babci i Dzień Dziadka

Święto Babci i Dziadka stało się dla mnie w tym roku okazją do zmierzenia się z dużą formą - w postaci dekoracji na występy przedszkolaków. Ta duża forma to origami płaskie z koła w rozmiarze XXL, co oznaczało konieczność wspomagania się przy przyklejaniu kółek linijką i ekierką, aby twarze dziadków pozostały symetryczne i miłe dla oka ;-) Mam nadzieję, że się udało...


Na zdjęciu powyżej obie głowy jeszcze w stanie "surowym",
a niżej już gotowe portrety - przed połączeniem z resztą dekoracji.


Całości dopełniają okulary i eleganckie kołnierzyki. Dziadkowi dodają nieco szyku, natomiast babci - za sprawą delikatnego ażuru papierowych serwetek - ciepła i uroku.


Twarze babć i dziadków nakleiłam na ogromne serca (format A1).
A tak wyglądał efekt końcowy naszej dekoracji:


A wszystkim Babciom i Dziadkom z okazji ich święta
życzę jak najwięcej zdrowia, szczęścia i uśmiechu!!!

-(-@