Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@

środa, 7 marca 2012

Malinowe poncho

To (do niedawna...) była największa rzecz, jaką wydziergałam na szydełku. A zaczęło się od grubej malinowej spódnicy zrobionej na drutach i wypatrzonej w jakimś second handzie. Jej kolor tak mi się spodobał, że kupiłam, sprułam i (żeby zapobiec zanikowi weny twórczej) od razu zabrałam się do szydełkowania. Spędziłam nad robótką trzy i pół dnia. Tyle czasu zajęło mi skomponowanie wzoru i szydełkowanie. Ostatniego dnia dorobiłam już tylko golf  (korzystając z drutów na żyłce, za którymi niestety nie przepadam) i doczepiłam frędzle.

Za punkt wyjścia, jeżeli chodzi o kształt klinów, posłużył mi projekt koronkowego obrusa z jakiegoś zagranicznego czasopisma. Zmniejszyłam go o kilka modułów, aby poncho ładnie się układało. Wybrałam najprostszy wzór - siatki, żeby podczas pracy nie pruć i nie poprawiać błędów (straszne lenistwo z mojej strony!). Wzór kwiatów róży to tymczasem zmodyfikowany przeze mnie schemat jakiegoś haftu krzyżykowego.


-(-@

sobota, 3 marca 2012

Anioł Stróż

Kiedy urodziły się moje dzieci, po wielu trudach (zaczęłam robótkę, gdy było jedno, skończyłam jako mama dwójki...) uszyłam, naszyłam i wyszyłam dla nich Anioła Stróża. 

Wisiał jako makatka nad dziecięcym łóżeczkiem, choć właściwie nigdy nie udało mi się go skończyć. Cały czas miałam (i nadal mam) wrażenie, że czegoś mu brakuje... Tylko nie bardzo wiem, czego...

Początkowo myślałam o wykończeniu dołu jakąś aplikacją, albo obszyciu całości falbaną na kształt ramki. Potem w planach były trójwymiarowe kwiaty z tkaniny, następnie szydełkowe kwiaty i liście.

Na razie został taki, jaki był...

-(-@

piątek, 30 grudnia 2011

Pierniczki na i pod choinkę

To była fantastyczna zabawa, zarówno dla mnie, jak i dla moich chłopaków! Aby nadać masie piernikowy kolor (korzystając z porady znalezionej gdzieś w necie), dodałam do ciasta trochę kakao. W ruch poszły foremki do ciastek i wyobraźnia! Część masy naturalnego koloru wykorzystaliśmy do ozdobienia pierniczków. Przydałoby się je jeszcze polakierować, żeby dłużej posłużyły, ale i tak cieszą oko. Choć na żywą choinkę okazały się ciut za ciężkie... Ale jako dekoracja pod choinką prezentowały się również nieźle...

Zdjęcia już wkrótce :-)

piątek, 21 października 2011

Duże anioły - zestaw II

Kolejna porcja aniołów ;-)  Ale ostatnio mam na szydełkowanie coraz mniej czasu... O krochmaleniu już nie wspomnę...




-(-@

czwartek, 25 sierpnia 2011

Duże anioły - zestaw I




Ostatnio znów naszło mnie na szydełkowanie aniołów. Co prawda do Bożego Narodzenia jeszcze daleko, ale powoli coś tam sobie dziergam. Tylko na razie nawet nie chce mi się myśleć o krochmaleniu. Kiedy w końcu zabiorę się za usztywnianie, pewnie zabraknie mi miejsca na suszenie :-)




-(-@

sobota, 20 sierpnia 2011

Zestaw pod choinkę

Taką aniołową rodzinkę wydziergałam na prezent gwiazdkowy w grudniu 2008 roku...


A tak wygląda Bożonarodzeniowa kartka skomponowana już znacznie później ze zdjęć moich gwiazdek-śnieżynek i aniołów:


-(-@

środa, 17 sierpnia 2011

Moje pierwsze anioły...

Zaczęłam szydełkować anioły jakieś trzy, cztery lata temu. A zaczęło się od... gwiazdki na choinkę, która robiona według wzoru wygooglowanego gdzieś w sieci nijak nie chciała się płasko ułożyć. Za to po złożeniu na pół wyszły z niej piękne anielskie skrzydła! Oto moje pierwsze wprawki...




poniedziałek, 1 sierpnia 2011

A jak to się zaczęło?

Rękodzieło od dziecka było moją pasją. Haftowanie, szydełkowanie, makrama, aplikacje, masa solna, wycinanki (o scrapbookingu nikt jeszcze wtedy nie słyszał), trochę szycie, a przede wszystkim wykonywanie przeróżnych domowych dekoracji.

Zwykle miałam jednak pewien kłopot: słomiany zapał, który usilnie przeszkadzał mi doprowadzać do końca robótki wymagające większego nakładu czasu i cierpliwości... Na szczęście wydaje mi się, że ten problem mam już za sobą, bo szydełkowe anioły trzymają mnie już od kilku lat...

Na tym blogu znajdą się zarówno moje aktualnie powstające rękodzieła, jak również te sprzed kilkunastu, czy nawet dwudziestu kilku lat, nie zawsze dopracowane, częściowo zapomniane, mieszkające w pudłach na strychu...

Jedną z pierwszych moich robótek, z czasów szkoły podstawowej, była owalna poducha z aplikacją psiej pary, wykonana według wzoru zamieszczonego chyba w przyjaciółce. Była jeszcze druga - kocia wersja, ale wybrałam tę. Podejrzewam, że gdybym dobrze poszperała, to pewnie jeszcze bym ją znalazła w jakiejś teczce ;-). Teraz byłoby łatwiej - mając do dyspozycji powiększające ksero, ale wtedy trzeba było samodzielnie przerysować wzór w większym formacie. Wyszło chyba nie najgorzej... 


Przy szyciu maszynowym trochę pomagała mi wtedy mama, reszta to już moje dzieło. Trochę krzywe, trochę niedopracowane, ale od czegoś trzeba było zacząć ;-). Z czasem poducha wymagała pewnych poprawek, m.in. wymiany oczu. Oryginalne były wykonane z białego i czarnego skaju, który nie wytrzymał próby czasu i zwyczajnie popękał. Podobnie czas obszedł się z cekinami na obrożach - z tych dawnych pozostał jeden.