Prawa autorskie

Wszystkie rękodzieła, wzory, opisy, projekty oraz inne zdjęcia zamieszczone w tym blogu, są mojego autorstwa i stanowią moją własność (chyba, że wyraźnie zaznaczę inaczej), w związku z czym ich kopiowanie, publikowanie (w całości lub w części), czy też wykorzystywanie w jakikolwiek inny sposób bez mojej zgody jest zabronione, gdyż stanowi naruszenie praw autorskich (Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83). Ar_nika-(-@
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filc. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Krótka przygoda z filcowaniem

No i trafiłam na kolejną technikę, przy której moja cierpliwość niezwykle szybko osiąga swoje granice... Mam na myśli filcowanie na sucho. Niedawno okazało się bowiem, że w przepastnych szufladach naszego przedszkola znajduje się zarówno przędza, jak i igła do filcowania! Pełna entuzjazmu (przynajmniej początkowo...) zabrałam się więc do pracy, aby po dwóch popołudniach stukania igłą w kłębuszek przędzy (a niekiedy i we własne palce, niestety...),  ufilcować kuleczkę nieco większą od opuszka mojego kciuka!


Aby stworzyć z niej cokolwiek - chociażby maleńkiego zwierzaczka - potrzeba kolejnych kilku dni, więc najpewniej wykorzystam ją po prostu jako element łąkowego obrazka (wykonanego mieszanką różnych sztuk rękodzielniczych), nad którym od jakiegoś czasu myślę ;-) Chyba, że dam się przekonać autorce tego tutorialu i spróbuję techniki mokrej...

Filcowaniu na mokro miałam już okazję przyjrzeć się swego czasu podczas wizyty w przedszkolu waldorfskim. Dzieci pod nadzorem nauczyciela robiły tym sposobem przepiękne tęczowe tulipany na dzień matki. Niestety, nigdzie w sieci nie udało mi się trafić na zdjęcia takich cudeniek... Pamiętam tylko, że praca zaczynała się od małej, bardzo ścisłej kuleczki, na którą dofilcowywano kolejne warstwy z przędzy w różnych kolorach, aż do uzyskania wielkości około 4, może 5 cm. Odpowiednie nacięcie filcowej kuli ukazywało bajecznie kolorowy środek, podczas gdy zewnętrzna warstwa była jednolitej barwy... Może jeszcze ktoś z was widział takie kwiaty?

Krótko mówiąc: filcowanie na pewno nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej... 
Przesyłam więc pozdrowienia i wyrazy mojego najszczerszego uznania dla osób tworzących cudeńka w tej technice!

-(-@